Jest wieczór. Chcesz szybko umyć ręce albo napełnić czajnik. Odkręcasz baterię i nagle coś się nie zgadza. Woda leci słabiej. Strumień jest nierówny. Czasem pryska na boki, czasem ledwo kapie.
Pierwsza myśl?
„Bateria się zepsuła”.
Druga?
„Pewnie trzeba kupić nową”.
I właśnie tutaj większość ludzi popełnia błąd.
Bo utrata ciśnienia w baterii bardzo często nie oznacza poważnej awarii. Co więcej — w wielu przypadkach problem zaczyna się znacznie wcześniej i ma zupełnie inne źródło, niż użytkownik podejrzewa.
Kamień.
Perlator.
Zawory.
Wężyki.
Filtry.
Instalacja.
A czasami… zwykłe drobiny po remoncie.
Problem polega na tym, że większość użytkowników zaczyna od wymiany baterii, zamiast od znalezienia prawdziwej przyczyny. A ta potrafi zaskoczyć.